boombel

zapiski chaotyczne

Pytania o pisanie

Brak komentarzy

Mija pierwszy tydzień 2017 a ja nadal analizuje ubiegły rok. Zastanawiam się co zrobiłem, czego nie zrobilem. Czy moje życie wygląda lepiej czy gorzej niż rok temu. Te pytania zaczeły  rozciągać się nie na cały rok 2016 ale na kilknaście ostanich lat.

Weźmy na przykład ten blog.  Założyłem go zainspirowany książką „Bezsenność w Tokyo”. Miałem zamiar, tak jak autor, opisać we własnej książce swoje życie w Irlandii, na podstawie zapisków z bloga.

Analizując swoje wpisy, ich częstotliwość i zawartość i porównoując z tym co przeżyłem zaczełem zastanawiać się nad jednąrzeczą: Jak to się dzieje, że wtedy kiedy mjoa egzystencja była monotonna, jednostajna i nudna to pisałem więcej i częściej. Teraz, kiedy moje życie nabrało kolorów i tempa, to piszę mniej?

Napewno nie jest to brak czasu. Na sklecenie kilku zdań zawsze najdzie się kilka wolnych minut. Zreesztą, obecne studia uczą mnie, że im częściej piszę tym szybciej zamieniam swoje myśli w prozę. Dlaczego więc tak mało piszę? Nie tylko tutaj ale w ogule.

Ciężko mi jest jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Jeszcze ciężej zaakceptować możliwe odpowiedzi.

Prawdę powiedziawszy nie mam nawet ochoty odpowiadać na pytanie dlaczego w ostatnich latach tak mało piszę i czytam; z jakiegoś powodu te dwie rzeczy idą u mie w parze. Zamiast analizować dlaczego tak się dzieje wolę poprostu zacząć więcej piasać; i czytać. Co wszystkim polecam.

10 lat

Brak komentarzy

W tym miesiącu minęło dziesięć lat od kiedy zacząłem pisać tego bloga. Zainspirowała mnie książka „Bezsenność w Tokio”. Miałem nadzieję napisać książkę o moich przeżyciach w Irlandii. Niestety, niewidzę zbyt wielu ciekawych wydażeń, które nadały bysię jako fragmęt książki, chociaż z drugiej strony to czy coś jest interesujące czy też nie zależy tylko od tego jak jest napisane.

Planowałem napisać książkę wspierając się blogiem a tu wychodzi na to, że od kilku lat nie potrafię regularnie pisać. Czy to się zmieni? Może. Jak narazie zająłem się celebracją minionej rocznicy. Świętuję racząc się najlepszą cherbatą słodzoną polskim miodem i irlandzką muffinką.

Kolejny nowy rok

Brak komentarzy

To już końcówka drugiego tygodnia a ja nawet nie zauważyłem kiedy ten czas minął. Podobno szczęśliwi czasu nie liczą, a zapracowani szczęśliwi nawet go nie zauważają.

Trochę byłem zajęty fajnym projektem. Ba! Nawet dwoma a po głowie mi chodzi rozpoczęcie kolejnego mega-projektu.

Przez to wszystko o mało nie pominąłem ważnej daty. Na szczęście w porę spojrzałem na zegarek i się na czas obudziłem. Jeszcze zdążę z kilkoma pomysłami – podaniami ;)

 

Że co? Że piszę enigmatycznie. Chcesz wiedzieć więcej? Pytaj to nie boli. Odpowiadam mniej enigmatycznie albo adekwatnie do pytania.

Kamień milowy

Brak komentarzy

No i co? Stało się. W końcu doszło do tego co planowałem od kilku lat. Już nie jestem etatowym pracownikiem szpitala. Jestem etatowym niezatrudnionym ;)

Niezatrudnionym to nie znaczy, że bez robotnym. Roboty mam całkiem sporo. Może nawet więcej niż bym się spodziewał. Jedna spora zmiana niesie za sobą mnóstwo kolejnych mniejszych. Rozchodzą się jak kręgi na wodzie.

Co mam zamiar teraz robić? To na co pozwolą mi finanse i pogoda. Chce robić filmy, pisać, grać podróżować i szukać nowych doznań. Jednym słowem: Ahoj Przygodo!

A jak starczy mi odrobinkę czasu to podzielę się tutaj swoimi przeżyciami.

Oficjalny koniec

Brak komentarzy

Ogłaszam oficjalny koniec mojego nudnego życia. Jednocześnie przedstawiam Ci moje nowe, kolorwe, ekscytujące, pełne wyzwań i przygód.

Koniec też z długimi filozoficznymi wywodami. Nie mam na nie czasu ani czasu. Chcę się z Tobą dzielić tym co u mnie aktualne. Tym co mnie wzrusza, zachwyca, motywuje i inspiruje. Wszstkim co jest u mnie pozytywne a czasami tym co pozytywne do końca nie jest.

Jednak teraz po nocnej posiadówie przy edycji musze uciekać do spania. Jakiej edycji i dlaczego po nocach? Dowiesz się jeśli ponownie mnie tutaj odwiedzisz.

(Bez tytułu)

Brak komentarzy

Tyle refleksji, przemyśleń i wewnętrznych dyskusji zniknęło bezpowrotnie. Tyle przeżyć i emocjii wyblakło z czasem. Tyle momentów, które chciałem ocalić od zapomnienia i nie udało mi się.

Pomijając czynności naprawdę ważne; takie jak zarabianie na rachunki, nauka czy utrzymanie przynajmniej minimum kontaktu z ważnymi ludźmi nie robiłem nic istotnego.

Hmmm. Od czego by tu zacząć? Może od tego, że drugi rok z kolei wybrałem sie na rejs po Bałtyku. Oba rejsy były pełne przygód i wiązały sie z mocnym resetem; również finansowym.

„Przygoda. Przygoda. Każdej chwili szkoda.” Słowa piosenki uderzają w sedno. No bo czym innym jest przygoda jeśli nie ciasno napakowanymi momentami, które są pełne emocjii.

Jest to swoista huśtawka nastroju. Od totalnego znudzenia do ekstremalnej ekscytacji. Od skrajnego przerażenia do pełni szczęścia kiedy wszystko idzie zgodnie z planem.

Odbijam się jak ping-pong między tymi emocjami dzięki przeciwnościom losu i uśmiechom fortuny. Zmiany sa częste i gwałtowne.

Na codzień nie mam tak wielu tak silnych wrażeń. Ich natężenie odróżnia przygodę od dnia codziennego a intensywność pozwala mi trochę lepiej poznać siebie; zresetować system przekonań i wartości oraz skutecznie postawić na nogi.

To moje żeglowanie jest dla najbardziej wysublimowanym barometrem mentalnym. Pokazuje moje silne i słabe strony. Daje mi wykraczająco dużo czasu na wyciągnięcie wniosków z poniesionych wtop ale za mało aby zacząć się nad sobą użalać.

Jedno wiem na pewno: tydzień pod żaglami stał się obowiązkową coroczną wyprawą. Kto płynie ze mną w następnym rejs?

Znów chory :(

Brak komentarzy

Nie lubię być chory. Niestety tak się złożyło, że kilka dni temu dopadło mnie choróbsko. W sumie mogłem to przewidzieć. Większość moich znajomych pokolei chorowała ostatnio. mam nadzieję, że na mnie skończy się chorobowa passa.

Im jestem starszy tym chorowanie jest mniej fajne. Kiedyś choroba to była fajna wymowka aby spędzić kilka dni w łóżku i nic nie robić. Świetna okazja aby sobie odpocząć, nadrobić zaległości w czytaniu lub oglądaniu i oczywiście spać ile się chce i kiedy się chce.

Teraz to przykra konieczność połączona z cierpieniem, stratą kasy i czasu.

Na szczęście po kilku dniach leżenia w malignie wrzuciłem do żywych i zaczynam znów normalnie funkcjonować. Nie jestem w stanie wrócić do roboty z powodu kaszlu który próbuje pozbawić mnie płuc. Na szczęście da mi dodatkowy dzień wolny, który będę mógł konstruktywnie wykorzystać.

Gdzieś czytałem, że choroba może być skutkiem ( lub przyczyną) poważnych zmian w życiu. Mam nadzieje, że zminy w waszym życiu nie mają tak negatywnych rownoważni jakich ja ostatnio doświadczyłem.

Chory :(

Brak komentarzy

Dacie wiarę? Koniec maja a ja leżę w łóżku prubując nie wypluć płuc kaszląc. Wcale, ale to wcale mi się to nie podoba. Najgorsze jest to, że nawet nie wiem gdzie to holerstwo złapałem. Na domiar złego nie mam chorobowego i za moment idę do pracy. Ech, życie. Zaczyna mnie to nudzić. Muszę zmienić zawód. Najchętniej wezmę etat bilionera :)

Grzebanie w głowie.

Brak komentarzy

Ok. Napisałem tytuł i coś miałem napisać ale zapomniałem co. Ach. Już pamiętam.

Poznałem jakiś czas temu  coś takiego co się nazywa NLP. Oprócz lepszej komunikacji i zrozumienia tego jak manipulują nami reklamy daje to też narzędzia do grzebania w głowie.

Po kilku misiącach zabawy i eksperymentowania dotarłem do źródła tego co mnie blokuje i ciągnie w dół. Okazało się że są to historie z okresu kiedy mój wiek był w okolicach 10 – 11 lat. Potwrda się stare powiedzenie „Czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci”. Mieli rację twórcy psychoanalizy, że źródła problemów w dorosłym życiu należy szukać w naszym dzieciństwie.

Po kilku tygodniach walki i miernych efektach postanowiłem poprosić fachowca o pomoc w walce z tym potworem przeszłości. Nie jest to pierwszy raz kiedy kiedy korzystam z takiej pomocy. Tym razem jest inaczej. Tym razem WIEM czemy mam staeic czoła bo znam wredną gebe przecienika.

Strach jednak mnie nie powstrzyma. Odwagi dodają mi dwa zdania, które usłyszałem dawno temu a dopiero teraz dociera do mnie ich znaczenie. Pierwsze to: „Im bardziej się czegoś boisz tym bardziej warto to zrobić”. Kolejnym motywującym mottem jest: „Jeśli pokonasz sam siebie to nikt inny nie będzie wstanie Cię pokonać”.

Ech, walka z samym sobą. Proza życia świadomego rozwoju. Kiedy wchodziłem na tą ścieżkę nie miałem pojęcia gdzie ona prowadzi. Teraz powoli człapię pod górkę i opedzam sie od potworów, które chcą mnie ściągnąć w dół. Uzbrojony w miecz ambicj i tarczę doświadczenia powoli zmierzam ku  szczytowi.

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2017 boombel Design by SRS Solutions

  • RSS