boombel

zapiski chaotyczne

Wpisy z okresu: 10.2006

Oczekiwanie

Brak komentarzy

Nigy nie lubiłem czekać. Zawsze w takich momentach zastanawiała i irytowała mnie elastyczność każdej minionej minuty, która potrafiła raz być dłuższa od poprzedniej dwe razy a krutsza od następnej o połowę. Nigy nie lubiłem czekać.

Jutro nowy dzień, nowy mieśiąc, nowe możliwości, nowy początek. Dotrawłem. Doczekałem bez utykania w kwadrofoni lawinowo rozciągającego się czasu. Jutro jest nowy dziń. Dotrwałem.

Bank Hollyday

Brak komentarzy

Jeden z fajniejszych irlandzkich pomysłów. Dzień wolny od pracy – a mimo to płatny. Jedna z niewielu okzaji w ciągu ostatnich kilku(nastu) tygodni do spędzenia dwóch kolejnych poranków w łóżku.
Jak zwykle mam jakieś obiekcje do tego jak minął ten czas. Mogłem zrobić więcej a nie zrobiłem. Nie będę płakał za czasem minionym, będę się cieszył tym co mi pozostawił, tym bardziej, że początek weekendu (czyli piątek wieczór) był po prostu wymarzony. Co takiego szczególnego było w tym wieczorze. Ano to, że spotkałem się z przecudną dziewczyną o niesamowitym poczuciu humoru I niespożytej energii a imię jej: Ula.

Dygresja na dziś: „Ważne są tylko te dni na które czekamy …”

BooM-Bel – Terrorysta

Brak komentarzy

Witam po bardzo długiej przerwie. Jakoś się tak zdarzyło, że nie miałem czasu nie tylko pisać ale tkże bardziej przyziemnymi sprawami. Mam tu na myśli domowe obiadki, pranie i takie tam. Naszczęście miałem czas na poznanie nowych właścicieli, a właściwie właścicielkę. Wygląda na to, że będzie równie fajną landlordką jak jakim był David.

Co do bycia terrorystą sam nie wiem jak bym Sam się zachował w takiej sytuacji. Sprawę więc najpierw przedstawie tak jak to mogli widzieć postronni świadkowie:
„Po ulokowaniu się z kumplami w zacisznym końcie pubu zaopatrzyliśmy sie w piwo. Na przeciwko Na przeciwko nas siedziało dwuch typów wyglądających jakby trochę odstawali od społeczeństwa. Jeden łysy w rozwleczonym swetrze, drugi był okólarnikiem w mocno spranych sztruksach i Jeansowej kurtce za durzej na niego przynajmniej o jeden numer.
Właśnie końcyli piwo. Oboje wstali i zaczeli zbierać się do wyjście. Łysy zaczął wyciągać z pod stołu duży mocno wypchnay worek żeglrski. W pewnym momęci okólarnik ponaaglił go słowami „Bież to ciało, mamy robote do dokończenia” zabrał jakiś doniczkowy kwiatek i ruszył w kierunku wyjścia. Łysy zażucił pakunek na ramię i ugił się na moment pod jego ciężaram poczym ruszył w ślad za okólarnikiem”

Przypominam tylko, ja jako BooM-Bel, że to był tylko opis sutuacji jak mogło to być widziane z boku.

Z naszej strony sprawa nie jest tak groźna jak na to wygląda (mimo, że od czasu do czasu Muzyk nazywa mnie drogowym terrorystą). Poszliśmy wczoraj z Olkie na miasto (o tym po co powiem kiedy indziej). Jak to z takimii wyjściami bywa trafiliśmy do pabu. Ja byłem z doniczką pięknie kwitnących wrzosów, a Olek z bębnem [dżibaridu] (tak to się czyta niestety nie wiem jak się pisze.)
Wypiliśmy po piwku i zaczeliśmy się zbierać. W miedzy czasie do stolika obok dosiadło sie kilku irlandczyków. Przestrzeni nie było zbyt wiele i żeby Olek mógł zabrać się z tamtąd ze swoim bębnem musiał się troszke pogimnastykować. Wtedy padła wspomniana wyżej kwestia. Chłopaczek, który odprowadzał nas wzrokiem miał minę conajmniej taką jabym wiciągnął splówę przeładował ją i ruszył w kierunku zaplecza a nie wyjścia.

Co o tym myśleć zostawiam waszej ocenie.

Dygrasja na dziś: Pozory często mylą, i nigdy nie wiadomo czy mylą bardzo czy tylko troszeczkę.

Po długiej przerwie.

Brak komentarzy

O mały włos a bym zarzucił bloga całkiem o nim zapomniawszy. Dlaczego? Zaczęło się od tego, że załapałem trochę nad godzin w pracy. Ciułałem tak przez ponad dwa tygodnie. Było warto.

Kiedy zacząłem mieć znowu wolne wieczory powróciłem do intensywnego kończenia rozpoczętych projektów, których mam ponad tuzin. Niestety większość jest nadal w proszku, ale jest szansa, że do końca przyszłego tygodnia chociaż jeden będzie skończony.

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2017 boombel Design by SRS Solutions

  • RSS