Wczoraj z powodu braku możliwości zagrania sesji rpg odbyliśmy zakrapianą rozmowę, która zeszła na temat istoty boskiej. Dyskusja była długa i burzliwa. Karzdy przedstawił swój punkt widzenia. Mniej lub bardziej został zrozumiany przez pozostałych sysputantów ale nikt nie przekonał pozostałych do swojego punktu widzenia. Jednak jedna onegdotka spotkała sięz pewnym zrozymieniem pozostałych i spewnością coś w tym jest. Abstrachując od jakichkolwiek przekońiań wiary zostatała przytoczona krutka filozoficzna dysputa, peuntą której można się zgdodzić lub nie. Moje stanowisko jest takie, że coś w ostateczności coś w tym jest, i jest tym więcej im bardziej tą kwestie zacznie sie roztrząsać. A oto ta onegdotka:

” Rzecz dzieje się pewnego ranka, kiedy wszyscy mniej lub bardziej zmęczeni zaczynaj zastanawiać się nad ruszunieniem w kierunku bezpiecznege miejsca odpoczynku. Przy stole, na którym porozrzucone są pozostałości po wczeszniejszej uczćcie siedzi trzech ludzi.Pierwszy z nich operający łokcie na stole a swą głowe wspierają na dłoniach stwierdził:
- Logika jest Bogiem.
Nastąpiła chwila ciszy. Kolejny, któr siedział po przeciwnej stronie stołu odchylony na oparciu krzesła i kontemplujący plaamy na suficie stwierdził po kilku sekundach:
- Bóg jest miłością.
Niemal natychmiast odpowiedział kolejny który właśnie czytał książkę A. Sapkowskiego:
- Posłuchajcie tego cytatu: „Z miłością jest jak z gruszką. Gruszka jest słodka i soczysta.” Sprubujcie zdefiniować gruszkę.
Na tym dyskusja się zakończyła, i nikt więcej nie roztrząsał poruszanego tematu. Dla tych trzech gentelmenoów wszystko było jasne”

Jakie wniski z owej dysputy wyciągniesz zależy tylko od ciebie, od twojej edukacji religijnej oraz od abstracji na jaką Cię stać. Zyczę owocnej medytacji na ten temat.

P.S. Bóg jest gruszką(?)