Dawno nic nie
pisałem, oj dawno. Chciałem, ale zawsze jakoś mi tak schodziło. Jak bbym miał
posómować cały ten kres milczenia to nie wiele się zdarzyło. Oprócz tego, że
wiekszość czasu leżałem wpatrując się w sófit tudzież klepiąc bezsensownie w
gierki na przeglądarke to nic się nie działo. Jedyne co zauważyłem to to że
luty w tym roku był niebywale suchy. Łącznie padało może dwa dni. Kolejna
anomalia pogodowa to zimny maj. W zasadzie do przedwczoraj chodziłem w zimowej
kórtce. Dopiero w zasadzie od wczoraj zrobiło się ciepło a dzisiaj był już taki
upał że aż spiekłem się jak rak.

Pisałem, że nic
się nie działo. No w sumie nie tak do końca. Na święta była u mnie mama, teraz
czekam na wizyte taty we wrześniu a wostatnią pełnie zapoczątkowałem coś co
ruszyło lawinę, która nabiera tępa. Cała filozofia polega teraz na tym aby
surfować na jej powierzchni i nie dać się pogrzebać.