W Anglii wielu polaków i pewnie nie tylko padło ofiarą następującego oszustwa: Do osoby sprzedającej samochód zgłaszał się zainteresowany. Zgadzał się na proponowaną sumę i oferował zapłatę czekiem. Tłumacząc że musi wystawić czek na sumę większą niż suma za którą kupował samochód wystawiał czek na kwotę dużo wyższą ustalona cena za samochód i oczekiwał zwrotu nadwyżki od sprzedającego. Kiedy sprzedający wysyłał kupującemu resztę kupujący wycofywał czek. Były już w tym momencie właściciel samochodu budził się pewnego ranka bez samochodu i z debetem na koncie opiewającym na sumę czeku.

Dlaczego o tym piszę? Cała historia zaczęła się tydzień temu. Pewnego wieczoru na jeden przeglądając serwis społecznościowy, jeden z kilku na których jestem zarejestrowany, otrzymałem wiadomość. Wiadomość zawierała propozycję wystąpienia w reklamie Coca-Coli na jednym z paryskich lotnisk. Zdziwiony i zaciekawiony tym faktem podałem swój adres na który rzekomo miał przyjść kontrakt i pierwsza rata zapłaty za kampanie reklamową. Sprawa zaczynała wyglądać ciekawie, podejrzanie ciekawie. Proponowane sumy były niebagatelne. Postanowiłem poszukać z kim mam do czynienia. Po dwóch godzinach bezowocnych poszukiwań napisałem maila do Coca-coli z zapytaniem o jakiekolwiek powiązania z agencją która się ze na skontaktowała. 
Po dwóch dniach dostałem czek na sumę 5500 euro a w skrzynce pocztowej czekała na mnie wiadomość z prośbą przelania części pieniędzy za pośrednictwem Wester Union na adres agencji fotograficznej, która rzekomo miała zrobić mi zdjęcia. Kontrakt obiecano wysłać zaraz po tym jak prześlę pieniądze. Jednocześnie pytano mnie kiedy mogę stawić się na lotnisku w Paryżu i obiecywano pokrycie kosztów przelotu i zakwaterowanie przez trzy dni trwania sesji. Wszystko pięknie i ładnie. Zbyt pięknie i zbyt ładnie.
Czek wrzuciłem do szuflady. W pracy porozmawiałem z kolegami, z superwajzorami a po pracy z gardą, czyli tutejszą policją. Wszyscy zgodnie twierdzili, że to jest jedno wielkie oszustwo. Garda stwierdził dodatkowo, że skoro wiadomości były wysyłane z Anglii to on nic nie może zrobi gdyż jest to przestępstwo internetowe i podlega prawu kraju z którego zostały wysyłane wiadomości. Tego samego dnia dostałem również wiadomość od Coca-coli, która potwierdziła, że nie ma żadnego związku z i tak nie istniejącą agencją. Przedstawili też cały schemat działania oszustów i wskazówki jak uniknąć oszustwa. Wszyscy z którymi rozmawiałem w tej sprawie zgodnie twierdzili, że powinienem jak najszybciej zerwać jakikolwiek kontakt z oszustami i skutecznie odciągnęli mnie od pomysłu droczenia się z nimi i grania na zwłokę. Więc czek nadal leży w szufladzie tak jak go zostawiłem zaraz po wyciągnięciu z koperty.
I tak moja kariera modela zakończyła się zanim się jeszcze zaczęła. Na pamiątkę został mi czek który wprawię sobie chyba w ramkę i powieszę nad łóżkiem. Może któregoś pięknego ranka dostanę podobny, ale już jako zapłata za kontrakt który wcześniej podpisałem. 
Złota myśl na dziś:
Jeśli coś jest zbyt piękne żeby było prawdziwe na pewno tak jest.