Powinno padać. Przynajmniej od dwóch tygodni powinno padać. W końcu to jest okres opadów ciągłych w Galway. A przynajmniej był do tej pory. Od jakiegoś miesiąca pogoda w kratkę. Jeden dzień pada następnego świeci słońce. Z taką pogodą nawet nie zauważa się jesieni. Ci co mieli szczęście i w deszczowe dni trafili na przerwę w opadach w drodze do albo z pracy mogą powiedzieć, że padało tylko przelotnie. Jednak musiało sie to kiedyś skończyć.

Opady ciągłe zaczęły się na początku tego tygodnia. Standardowo po powrocie z pracy kurtka wędrowała do na krzesło w kuchni a spodnie do suszarki. I pewnie było by tak aż do stycznia. Niestety pani Pogoda postanowiła we środę, że nadrobi zaległości w opadach i dorzuci coś na przyszłość więc wieczorem urządziła sobie urwanie chmury. Nie wiem jak długo to trwało, wystarczyło jednak aby krótkim czasie wszystkie deszczowe chmury z okolic zachodniego wybrzeża Irlandii znalazły się na ziemi.

Całe hrabstwo zostało sparaliżowane. Podtopienia i powodzie, zarwane i uszkodzone mosty. W wypadkach samochodowych zginęło sześć osób a jedna jest w stanie krytycznym. To i tak nie wiele skoro w tym czasie ludzie tłumnie wracali do domów po pracy.

A propos powrotów do domu. Wróciłem w miarę suchy. Omijałem rwące potoki na ulicach i jeziora na rondach. Najgorzej było przed samym domem. Rondo przed Mariotem przypominało tor łodzi motorowych a chodnik kawałek dalej zamienił się w całkiem spore jezioro, którego nie sposób był pokonać inaczej niż w pław. Nie zwracając już uwagi na zawartość wody w butach (i tak byłem przemoczony do kości) pokonałem  tą wodną przeszkodę nawet nie zwalniając kroku.

Wszystko to wyglądało bardzo groźnie. Nawet U stwierdziła żebym nie jeździł w taką pogodę do pracy rowerem bo morze mnie zmyć do rzeki. W sumie ma rację, przy moim wagomiarze to nie byłoby trudne. Następnego dnia już było pogodnie. Wieczorem nawet księżyc pokazał swój cieniutki sierp. Mam nadzieję, że już więcej takich niespodzianek pogoda nam nie wytnie, bo inaczej do pracy będę jeździł łódką, a główne wejście przeniosą na pierwsze piętro. Na szczęście od tego zarwania chmury nie pada tak intensywnie więc jestem dobrej myśli.