boombel

zapiski chaotyczne

Wpisy z okresu: 2.2010

Sposób na podryw

Brak komentarzy

Środa. Dzień zwyczajny a jednak niezwykły. Powoli przyzwyczajamy się do rutyny w pracy. Poniedziałek już dawno minął, do weekendy jeszcze daleko, w zasadzie niewiele możne się wydarzyć a już z pewnością nie można liczyć na żadne ekscesy. Ale czy na pewno. Ledwo zacząłem pracę zadzwonił do mnie Blejd i zaproponował kufelek po pracy. Znając Blejda oraz miejsce pobytu jego drugiej połowy wiedziałem że na jednym się nie skończy. Po pracy szybko wrzuciłem w siebie standardową porcję śmiecio-żarcia i dołączyłem do niego. Po standardowej kolejce Guinnessa zgodnie z sugestią znajomej ruszyliśmy się pobujać. I tak przyjemnie nam wieczór mijał dopóki nie zamknęli lokalu. Ruszyliśmy niespiesznie do domu rozmawiając o kobietach naszego życia. W trakcie tej rozmowy padły słowa które idealnie odzwierciedlają obecny stan gospodarczy. A brzmiały one mniej więcej tak "Wiesz. Jeszcze dwa, trzy lata temu aby bez problemu wyrwać laskę należało powiedzieć, że jesteś prawnikiem, lekarzem albo grafikiem w dużej firmie reklamowej. Teraz wystarczy powiedzieć, że masz pracę." To już nie jest kwestia tego czy się z tym zgadzacie, czy nie ale tego jak bardzo jest to dla was prawdą. Przemyślcie to a ja idę przespać kaca i niech bogom będą dzięki, że zaczynam pracę o piątej popołudniu. Dobranoc, mimo że to już prawie rano.

   Nadszedł czas na kolejne zmiany. W zasadzie podjąłem tą decyzje spontanicznie. Obudziłem się pewnego ranka i wiedziałem że muszę się przeprowadzić. Nie wszystko wyszło tak jak bym sobie tego życzył. Nie przeprowadzam się tam gdzie chciałem. Pokój nie będzie ani większy ani jaśniejszy. Widok z okna tylko niewiele lepszy od tego który mam teraz. Za to będę miał bliżej do pracy, nie będę się martwił rachunkami za prąd i internet. Wszystko jest wliczone w czynsz. 

   Wszystko wydaje się zmienić na lepsze. Nowe miejsce, nowi ludzie, nowe możliwości. Jedna rzecz mnie jednak przeraża. Ilość szpargałów które mi się nazbierały. Ciuchy, części do komputera, książki, płyty i mnóstwo innych rzeczy które" mogą się kiedyś przydać". Sam nie wiem jak się z tym wszystkim zabiorę.

   Jedyne wyjście z tej sytuacji jest jedno: odchudzić o połowę wszystkie moje półki, szuflady i pudła. W końcu zaczynam nowe życie. Fakt, jest to tylko przeprowadzka. Ale dlaczego nie wykorzystać zmiany miejsc do jakiś większych zmian w moim życiu i we mnie samym? Osobiście nie widzę niczego co by przemawiało przeciw, więc mam zamiar zacząć intensywniej pracować nad sobą samym i nad spełnianiem morzeń. Nie, źle powiedziałem.

   Będę pracował nad sobą samym. Będę spełniał swoje marzenia, będę rozwijał się mentalnie, duchowo, fizycznie i materialnie. Fakt, robię to teraz, ale zbyt mało intensywnie i efekty przychodzą zbyt powoli. Przyspieszę to. W zasadzie już zacząłem przyspieszać. Tak wiem, już kilka razy się odgrażałem że mam zamiar się zmienić i kiedy spotkacie mnie następnym razem to mnie nie poznacie. Zapewniam was, że tak jest. Może nie w takim stopniu w jakim bym się tego spodziewał, ale mimo wszystko zmieniłem się. 

   Niedawno trafiłem na sympatyczny cytat:

  "Robienie w kółko tego samego i spodziewanie się innych efektów jest definicją obłędu" - Albert Einstai. 
I tym pozytywnym akcentem kończę dzisiejszy wywód.
Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2017 boombel Design by SRS Solutions

  • RSS