Tak. Wyprowadziłem się z mojego całkiem przytulnego ale nie do końca posprzątanego pokoju. I Wróciłem szybciej i chętniej niż się wyprowadzałem.

>Miejsce do którego się wprowadziłem na pierwszy rzut oka wyglądało spoko. Trochę niepoodkurzane, ale czego można się spodziewać po chałupie w której mieszkają sami faceci. Wszystko zaczęło się po pierwszej nocy. Okazało się, że ogrzewanie nie działa i noc przespałem w opakowaniu pod pierzyną. Suszarka stoi tylko proforma bo i tak nie działa. A Lokator Grzyb Maciek Wielki zaczął wyłazić z każdego kąta. Moja osobista łazienka była super do momentu kiedy siadłem na kiblu. Mało z niego nie spadłem. To był pierwszy i ostatni raz jak z niego skorzystałem z obawy że następnym razem znajdę się piętro niżej.

W poniedziałek naprawiono ogrzewanie i cieknący kran w kuchni. Niestety ogrzewanie działało tylko do wtorku wieczorem. We wtorek odkryłem też, że grzyb zaatakował również zasłony. Tego było za dużo. Powiedziałem że się wyprowadzam i równo tydzień po wprowadzeniu się tam opuściłem tamtejsze gościnne progi. Na odchodnym kiedy odbierałem kaucje od właścicielki że czynsz jest o jakieś 30% niższy niż ten który miałem płacić. 

Całe szczęście, że podąłem szybką decyzję bo utknął bym nie w hobbiciej norce a w trollowym leżu. Mogło by się to źle skończyć. A tak mam swój stary, całkiem obszerny pokój z wielkim łóżkiem i tak zostanie przez jakiś czas.