boombel

zapiski chaotyczne

Wpisy z okresu: 2.2011

Odblokowałem się

1 komentarz

Dokładnie tak. Odblokowałem się twórczo. Wena wróciła. Znów czujęsię tak jakdawniej,kiedy zamykałem program graficznyi ciągle czułem niedosyt. Tak jak wtedy kiedy kończyłem obraz i szukałem nowego tematu do namalowania.Wiedziałem, że kiedyś to się stanie. Jest późno i nie wiem czy zasnę. Muszę, jutro jest tyle do zrobienie, tyle do narysowania, tyle do napisania. Ten tydzień to będzie wyjątkowo dobry tydzień.

Cytat na dziś:
Ten przegrał kto stracił nadzieję.

Kurtka

Brak komentarzy

U.wróciła dwa dni temu. Niby wszystko ok ale jakoś tak nie obecna. Nie obecna dla mnie. Czy wszystko w porządku? Ze mną? Zni? Z nami i ze światem? Chya jednak tak. Dzisiaj stwierdzila, że moja kórtka ją irytuje i musimy iść kupić coś nowego, coś bardziej dopasowanego. Mam jakieś takie nieodparte wrażenie, że ona już dokładnie wie co będę nosił. Prubując zorumieć co w ogóle się dzieje mam coraz większe wrażenie, że w głowiemam kłębek wełny zamiast mózgu. 

Włóczka… wełna… owca… baran….
Beee…
Do pracy ide. 
Bee…

Pierwszy raz

Brak komentarzy

Ten pierwszy raz musiał się kiedyś zdarzyć. Stało się to dokładnie tydzień  i trzy i pól godziny temu. Wyznałem kobiecie swoje uczucia. Razem z U. trzęśliśmy się jak osiki, z emocji. Były kwiaty, był list, były słowa.Piękne kwiaty, cudowny list i słowa … No właśnie. Słowa. A w zasadzie jedno słowo. 

Po kwiatach. Po liście. Po rozmowie U. zadała mi pytanie i dała dwie opcjonalne odpowiedzi. Po jednej mogłem z siebie zrobić totalnego idiotę, po drugiej mogłem się tylko oświadczyć. Stwierdziłem, że na oświadczyny nie jest odpowiednia pora więc postanowiłem zrobić z siebie idiotę. To był błąd!

NIGDY!!! Przenigdy nie używajcie słów "kocham" i "siostra w tym samym zdaniu, ani nawet w tym samym akapicie jeżeli wyznajecie komuś miłość. Zwłaszcza jeżeli dodacie do tego słowa "jak" i "ciebie". Nasza rozmowa skończyła się jak setki innych naszych rozmów i wydawało mi się, że po prostu zostałem olany. Jedyne konsekwencje, których się spodziewałem, to szyderstwo od czasu do czasu. Myliłem się.

Niby się nic nie zmieniło ale cierpiałem. Szkoda że nie fizycznie, mniej by bolało. U. zachowywała się prawie tak jak zwykle. Prawie robi dużą różnice. Kilka zmian tak ulotnych, że aż ciężko opisać je słowami a jednocześnie tak irytujących jak drzazga pod paznokciem dały mi się we znaki. W nocy nie mogłem zasnąć. W dzień spałem do południa, albo i dłużej. 

Apogeum nastąpiło po kilku dniach. Zrobiła mi awanturę o to że śpię do południa. Przez kilka dni żadnej rozmowy, nic poza kilkoma słowami koniecznymi do wspólnego korzystania z kuchni, a tu nagle: JEB!!! Poczułem się jakbym dostał kafarem w łeb. Siedziałem tak przez kilka godzin. Prawie bez ruchu wgapiałem się w pustkę monitora.

Nie wytrzymałem i poszedłem po papierosy. Kurde! Nie paliłem od pół roku. Powrót do domu. Sprawdzenie GG. Musiałem pogadać. Nie wszyscy przyjaciele śpią o trzeciej w nocy z piątku na sobotę. I całe szczęście. Krótki telefon, kurtka, buty, trzy minuty i siedzimy razem z M w jego kuchni. Wyłuszczam swój problem. M się śmieje, pociesza, radzi. Na pożegnanie i lepszą pamięć zielony absynt i zielone na szczęście i szybki sen.

Następnego dnia łażę i czekam na odpowiedni moment. Niestety U. nie dopuszcza do tego abym z nią porozmawiała jutro wyjeżdża na kilka dni. Jeśli czegoś nie zrobię będę przegrany absolutnie i nieodwołalnie. Kiedy zasnęła znów odwiedziłem M. Znów absynt, znów zielono i jeszcze jakaś ryba przypłynęła. M klepie po plecach i życzy powodzenia. Do godziny Zero zostały trzy godziny. Trzeba szybko spać.

Wstaje punkt szósta. Robię kanapki. Przypsiaciułka U. robi jej kawę. Niestety była szybsza. Skończyłem robić kanapki. U. wybiega z domu. Po drodze łapie kanapki. – Znów nie udało mi się z tobą porozmawiać. – Pożaliłem się kiedy zamykała za sobą drzwi. – Napisz. – Powiedziała i tyle ją widziałem.

Chwilę później dostałem sms-a ponaglającego. Napisałem. Wysyłało się chyba z pięć minut i zjadło pewnie z połowę kredytów. Odpisała. Tym razem nie mogłem zasnąć ze szczęścia. Czytałem wersy i między wersami. Uśmiechałem się do wszystkiego i wszystko uśmiechało się do mnie. Między wierszami czytałem: Wiem że nie chciałeś. Wybaczam, Jesteś na dobrej drodze.

Jestem szczęśliwy.

Sentencja na dziś:
szczęście osiąga ten który nie poddaje się niepowodzeniom na drodze do niego

Nocne planowanie.

Brak komentarzy

Za moment będzie pierwsza w nocy. Siedzę, przeglądam pocztę, czytam newslettery i zastanawiam się i planuje co dalej. Co dalej w czym? Gdzie? No jakto gdzie? W życiu! Plan ogulny jest. Wszystko co pozostało to przejsć wszystkie te maleńkiekroczki, które zaprowadzą mnie do celu i własnie to jak je postawić teraz planuje.

Jednym z tych kroczków jest spotkanie z dyrektorką wydziały szuk pieknychna GMIT. Jutro, a w zasadzie dzisiaj, o 10 rano będzie mnie oprowadzać po szkole i pozna mnie z ludźmi których należy poznać. Na uklady nie ma rady i najważniejsze jest mieć dobrą sieć znajomości. Egazminy za dwa miesiące ale już możecie trzymać za mnie kciuki.

Nawet najdłuższa podróż zaczyna się od pierwszego kroku.

127 godzin

Brak komentarzy

Są takie filmyktóre zmieniają ludzi. Nie tylko poruszajątak jak "Casablanca", "Titanic", "Lilia4ever" albo "Galerianki". Mówię tutaj o kompletnej zmianie spojżenia na świat i na samego siebie.Dla jednych takim filmem był "Sekret", dla mnie "127 godzin". Mim, że poraz ostatni wspinałem się prawie siedem(!!!) lat temu odebralem ten film bardzo osobiście. Widzę też w tymfilmiealuzję do swojegożycia w ciągu ostatniego roku.

Na koniecdzisiejszej notki zamiast tradycyjnego cytatu mam do was prośbę: nauczće się widzieć* zamiast tylko patrzeć

*jeśli już umiesz widzieć naucz się widzieć głąbiej i dalej i ucz tego innych

Powrót :) kolejny

Brak komentarzy

Nie pisałem nie dlatego że nie miałem o czym pisać. Oj było o czym pisać i to nie mało. Brak weny? Też nie to. Po prostu brakowało na to czasu. Wróciłem jednak, a deszczowa środa wśrodku lutego jest idealnym dniem na powót. 

Deszcz w lutym to też dobry znak. Niesie ze sobą nadzieję na słoneczne lato. Drugą stroną medalu jest to że za pięć minut wychodzę do pracy i w tym deszczu będę mukł. Tym optymistycznym akcentem kończę i udaję się do szpitala. Może znów znajdę mało używaną nerkę ;)

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2017 boombel Design by SRS Solutions

  • RSS