Dacie wiarę? Koniec maja a ja leżę w łóżku prubując nie wypluć płuc kaszląc. Wcale, ale to wcale mi się to nie podoba. Najgorsze jest to, że nawet nie wiem gdzie to holerstwo złapałem. Na domiar złego nie mam chorobowego i za moment idę do pracy. Ech, życie. Zaczyna mnie to nudzić. Muszę zmienić zawód. Najchętniej wezmę etat bilionera :)