Nie lubię być chory. Niestety tak się złożyło, że kilka dni temu dopadło mnie choróbsko. W sumie mogłem to przewidzieć. Większość moich znajomych pokolei chorowała ostatnio. mam nadzieję, że na mnie skończy się chorobowa passa.

Im jestem starszy tym chorowanie jest mniej fajne. Kiedyś choroba to była fajna wymowka aby spędzić kilka dni w łóżku i nic nie robić. Świetna okazja aby sobie odpocząć, nadrobić zaległości w czytaniu lub oglądaniu i oczywiście spać ile się chce i kiedy się chce.

Teraz to przykra konieczność połączona z cierpieniem, stratą kasy i czasu.

Na szczęście po kilku dniach leżenia w malignie wrzuciłem do żywych i zaczynam znów normalnie funkcjonować. Nie jestem w stanie wrócić do roboty z powodu kaszlu który próbuje pozbawić mnie płuc. Na szczęście da mi dodatkowy dzień wolny, który będę mógł konstruktywnie wykorzystać.

Gdzieś czytałem, że choroba może być skutkiem ( lub przyczyną) poważnych zmian w życiu. Mam nadzieje, że zminy w waszym życiu nie mają tak negatywnych rownoważni jakich ja ostatnio doświadczyłem.